Prosta konsekwencja – z dobrych, ręcznie robionych naczyń, do których zrobienia zostało włożone dużo serca, żywiołów, dobrej energii, jedzenie lepiej smakuje.
Ot tak, po prostu. A jeśli to jedzenie jest jeszcze pożywieniem wysoko energetycznym, karmiącym i ciało i duszę, no to w ogóle mamy układ doskonały.
Tak więc, mili moi, dzielić się tu będę tym, co uważam za dobre, wzmacniające człowieka i zdrowe - szybkimi, nieskomplikowanymi, smacznymi wegańskimi przepisami.
Bo jako artysta-garncarz, wolę spędzać czas w pracowni, z rękami pełnymi gliny, lepiąc z ziemi kolejne naczynia – czas w kuchni staram się więc ograniczać do minimum.
Nie zmienia to jednak faktu, że, no po prostu, ma być smacznie i roślinnie, mimo że szybko.
Tak więc, zapraszam, testujcie, smakujcie, a w najlepszej konfiguracji – z tych właśnie, ręcznie robionych, wzbogacających dania naczyń.
Smacznego, mili moi!
Niedziela, Wrzesień 24, 2017, 13:30

Przyznam się szczerze, że przekonanie się do buraka zajęło mi trochę czasu.

Mimo tego, że kuchnią swoją już dawno odeszłam od tej za dziecięcia znielubionej, tradycyjnej, polskiej,

i tradycyjnie też nie doprawionej kuchni babć, burak nadal tkwił w umyśle jako paćka.

Zimna, ciepła, nieistotne, paćka i to w dodatku nieatrakcyjna dla kubków moich smakowych.

No ale na szczęście człowiek czasem weryfikuje swoje poglądy, w tym też te warzyw dotyczące.

Tak więc burak zyskał u mnie drugą szansę, dzięki której zaskarbił sobie uczucie moje wielkie i uwielbienie całokształtu.

Za kolor własny, za kolor liści, i wszelakie inne atrybuty burakowi przypisane.

Ale no, ja tu o fioletowej bulwie, a przepis miał być. 

Więc, potrzebujemy :


3 ząbki czosnku
pół pora
mały brokuł/pół dużego (może to dla Ciebie szokujące, ale Z NÓŻKĄ.

nie wyrzucaj nóżki od brokuła, bo Cię znajdę i osobiście nią nakarmię, ot co. )
3 małe buraki. no albo 2 duże, jakkolwiek wolisz
kasza gryczana
olej kokosowy
przyprawy : kurkuma, garam masala, sól, pieprz, chilli, goździki, kardamon


A więc, jakiś czas przed planowaną konsumpcją, nastawiamy do gotowania buraki.

Zapominamy o nich na 40 min, po czym w panice biegniemy z pracowni zobaczyć czy nie wykipiały.

Jak żyją, kontynuujemy co następuje, jak nie, cóż, widać nie buraki nam dzisiaj pisane.


Przy pozytywnym wariancie udanego gotowani bulw, do garnka niewielkiego wsypujemy kaszy ilość odpowiednią,

zalewamy wodą, trochę soli i stawiamy na ogniu, niech się w swoim tempie spokojnie pyrka i dochodzi.

Za to, na patelnię wrzucamy dwie łyżki oleju kokosowego.

Jak się trochę rozgrzeje, dodajemy posiekany czosnek i pora, lekko solimy, mieszamy, i niech się zarumieni.

W tym czasie rozczłonkowujemy brokułowe drzewko na malutkie drzewka, nóżkę siekamy na niewielkie kawałki.

Jak por będzie lekko podrumieniony dodajemy brokuł, mieszamy, przykrywamy na ok 7 min, niech drzewka zmiękną.

Następnie kroimy nasze fioletowe bulwy w cienkie plasterki, lub innych preferowany kształt,

gwiazdki, serduszka czy małe stateczki, i dorzucamy na patelnię.

Mieszamy i doprawiamy : pół łyżeczki kurkumy, tak samo garam masali,

dwie szczypty soli, tyleż samo pieprzu, jedna szczypta chilli, zgniecione trzy goździki, szczypta kardamonu.

Mieszamy, zostawiamy na chwilę, niech się przegryzie. Przypominamy sobie o kaszy obok,

nakładamy jednego i drugiego do naczynia, i idziemy jeść na trawę i łapać słońce, smacznego!


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe

- Etniczne i autorskie usługi artystyczne -

- napisz, zadźwoń, stworzymy coś pięknego -

KONTAKT:
kiwietnoart@gmail.com
tel.. 508 096 487
Copyright ©2017 KIWI Etno Art, All Rights Reserved.
Liczba odwiedzin: 1322